Jeśli nie chcesz mi skarpet prać
To ja nie mogę już z tobą być
Nie chcesz ze mną w tysiąca grać
To ja nie mogę już z tobą być
Nie, nie, nie, nie
Nie możemy być razem
Ty przed kumplami mnie nie chcesz kryć
To ja nie mogę już z tobą być
Codziennie gary każesz mi myć
To ja nie mogę już z tobą być
A, wieczorami zabraniasz mi pić
To ja nie mogę już z tobą być
Nie, nie, nie,...
Głośniej muzyki nie wolno mi grać
To ja nie mogę już z toba być
Po obiedzie nie wolno mi spać
To ja nie mogę już z tobą być
Nic nie chcesz dawać, a ciągle chcesz brać
To ja nie mogę już z tobą być
Nie, nie, nie...


Kiedy wstaje, wstaje jasny dzień
Ze swej nory, z nory wychodzi leń
To słońce złoci jego łeb
Gdy leń pochłania słodki chleb
Gdy leń pochłania słodki chleb
Leń ma czas najeść się za dwóch
Patrzcie jak rośnie jego brzuch

Na, na, na, na, na, na, na, na
Nie pracować to jest grzech
Na, na, na, na, na, na, na, na
Lecz przemęczać się to pech

Gdy pracujemy, pracujemy cały dzień
Do góry brzuchem leży leń
Nic nie robi on za trzech,
Bo gdyby robił toby zdechł
Leń ma czas najeść się za dwóch
Patrzcie jak rośnie jego brzuch

Na, na, na, na, na, na, na, na
Nie pracować to jest grzech
Na, na, na, na, na, na, na, na
Lecz przemęczać się to pech